TAJLANDIA & BALI – cztery tygodnie na ryżu i makaronie

Czy leci z nami Świnia?

Miało być „Czy leci z nami pilot?” rodem z amerykańskiej komedii, ale na potrzeby wyjazdu trochę zmodyfikowałam. Świnia to ulubiony pluszak moich dziewczyn i razem z Miśkiem załapała się na wyjazd do Azji. W pełnej gotowości czeka na spakowanych walizkach.

Nareszcie rozpoczynamy urlop, tak długo wyczekiwany, skrupulatnie planowany od paru dobrych miesięcy. Wracamy w ulubione azjatyckie strony. Tym razem zabieramy ze sobą też nasze dwie dziewczyny.

Plan – Tajlandia i Bali

To będzie nasza najdłuższa podróż do Azji. W planie 3 tygodnie w Tajlandii i tygodniowy wypad na indonezyjską wyspę Bali. Takie miałam właśnie marzenie, żeby swoje 50-te urodziny spędzić na pięknej Bali. Jak widać marzenia mają tendencję do spełniania się.

Phuket / Tajlandia – 8 dni – baza wypadowa w Kata. W planie zwiedzanie wyspy: okoliczne plaże Kata Beach, Kata Noi Beach, Karon Beach, „must do” na wyspie czyli: Big Buddha i kompleks świątyń Wat Chalong, wizyta w wiosce rybackiej Rawai, punkty widokowe: Promthep Cape i Karon View Point, największy lokalny show w wykonaniu transwescytów i ladyboys – Phuket Simon Kabaret, wypad na rajskie wyspy Koh Phi Phi, Phi Phi Don i Khai Island, wycieczka na James Bond Island, kajaki w malowniczym parku narodowym Phang Nga, wioska rybacka Koh Pan-Yee i maleńka Lava Island.

Bangkok / Tajlandia – 5 dni – baza w rejonie Khao San Road. Jako, że zwiedziliśmy już w poprzednich latach topowe zabytki Bangkoku, tym razem plan będzie luźny i zależny od naszego widzimisię. Co jednak wstępnie zakładamy, to nocna panorama Bangkoku w rooftop bar Cloud 47, zwiedzanie świątyni Wat Saket, zakupy w MBK Center, jednodniowy wypad do Kanchanaburi (tu 7-stopniowe wodospady w parku narodowym Erawan i most na rzece Kwai) i oczywiście obowiązkowy chillout na Khao San Road i Soi Rambuttri.

Ubud / Bali – 6 dni. Baza wypadowa do okolicznych świątyń Gunung Kawi, Tirta Empul, Goa Gajah, na tarasy ryżowe, wodospady Tegenungan i do plantacji kawy Kopi Luwak Bali Pulina. Oczywiście zwiedzanie Ubud, tutaj koniecznie Monkey Forest i lokalny market.

Jimbaran / Bali  – 2 dni. W planie wieczór na Jimbaran Beach i wyjazd do malowniczo położonej na klifach świątyni Uluwatu.

Bangkok / Tajlandia – 1 dzień – transfer do Krabi i Ao Nang.

Ao Nang / Tajlandia – 4 dni – kompletny chillout i odpoczynek.

Phuket Town / Tajlandia – ostatnie 2 dni przed wylotem do Polski. Tu głównie zwiedzanie kolonialnej starówki.

Nasze miejscówki noclegowe:

Phuket, Kata – Wonderful Pool House at Kata
Bangkok – Lamphu House
Ubud – Bali Sila Bisma
Jimbaran / Bali – Coco de Heaven Hotel
Ao Nang – Ao Nang Cliff View Resort
Phuket Town – The Tint at Phuket Town Hotel

Podróż do Azji

Wszystko gotowe. Nic tylko ruszać w długą, bo ponad 20-godzinną podróż.
Do stolicy jedziemy „Żak Expresem”, który niedawno połączył siły z „Polskim Busem”. Autobus elegancki, w pełni multimedialny, szybkie wi-fi. Każdy ma do dyspozycji swój ekran pełen atrakcji – filmy, muzyka, gry, internecik. To rozumiem. Oglądam sobie kolejny raz „Adrenalinę”, wciąż dobry film.

Jedzie się miło i przyjemnie, a za oknem piękne chmury na niebie.

Warszawa wita nas słoneczną pogodą. Szybki przemarsz przez Złote Tarasy, zaopatrujemy się w nowe słuchawki, pijemy kawę. Wizyta w toalecie jest bardzo pouczająca. Dowiaduję się, że na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej mogę pokarmić kaczki. Sorry, ale nie dzisiaj, nie mamy czasu..

Łapiemy autobus 175 spod Centralnego i jedziemy na Okęcie.
Check-in zrobiony wcześniej w domu, więc formalności na lotnisku trwają tylko parę minut i szybko pozbywamy się dużego bagażu. Od razu człowiekowi lepiej.. Teraz czas na zwiedzanie sklepów w duty free. Dziewczyny buszują w Victoria Secrets, potem kolejny sklep z perfumami i kosmetykami. Kończymy, jak to zwykle bywa, w McDonald’s na McRoyalu.

Qatar Airways

Tym razem lecimy liniami katarskimi. Bilety kupiliśmy w promocji Qatar Airways pół roku wcześniej przed podróżą, w bardzo dobrej cenie 1800 zł za osobę. Lot z Warszawy na Phuket, z przesiadką w Doha.

Pełen wypas w Qatar Airways. Bardzo uprzejma obsługa. Wygodne siedzenia, a przestrzeni na nogi tyle ile trzeba. Bez porównania do linii ukraińskich, czy nawet egipskiej Etihad, linii która w tamtym roku otrzymała pięć gwiazdek.

Nie upływa dużo czasu i wjeżdżają posiłki. Muszę przyznać, że jedzenie jest świeże i bardzo dobre.

Oferta wysokoprocentowa bogata i nielimitowana. Beefeater, Smirnoff, Johnny Walker, brandy, wino, piwo, itd..

„Janusze” obok zaliczyli już po cztery podwójne whiskacze, a obsługa pokładowa tylko biega ze szklaneczkami. Mamy ubaw, gdy moja starsza córka zamawia sobie drinka, a stewardessa prosi ją o okazanie paszportu.. Jak widać, nie wystarczy mieć skończone 22 lata, trzeba jeszcze na nie wyglądać.

Multimedia działają bez zarzutu. W międzyczasie oglądam sobie „Moje wielkie greckie wesele 2”. Bardzo fajna i wesoła komedyjka romantyczna, w sam raz dla bab. Wybrałam sobie ten film, bo akurat w tamtym tygodniu widziałam pierwszą jego część.

Podróż z Warszawy do stolicy Kataru Doha trwa w sumie 6 godzin i jest bardzo przyjemna.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Zibi pisze:

    Nie karmię kaczek. Chyba, że ołowiem …

  2. włodek pisze:

    Napisz ile Nigel wytrąbił.

  3. iwo pisze:

    Biedny Nigel! 😀 a „Janusze” mnie powalily! 😀 nie ma lepszego okreslenia na niektorych 😀 jak to dobrze, ze nie mam zadnego prawdziwego janusza w rodzinie tzn. faceta o takim imieniu 😀

    • Ilona pisze:

      A tak jakoś się utarło, a te „Janusze i Grażyny” świetnie oddają nasz polski klimat za granicą ?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.