Czy warto wybrać się na Kata Noi Beach?

Dziś po śniadaniu decydujemy się odwiedzić kolejną plażę o wdzięcznej nazwie Kata Noi. O ile większość plaż na Phuket niczym specjalnym się nie wyróżnia, to akurat ta jest rekomendowana przez wiele osób na forach turystycznych. Przekonamy się, czy faktycznie tak jest.

Pierwotny pomysł, żeby dojść tam na piechotę upadł już po dziesięciu minutach od wyjścia. Jest tak piekielnie gorąco i duszno, że nie ma mowy o tym, żebyśmy tam poszli z buta. Tym bardziej, że po południu czeka nas jeszcze objazdówka po wyspie i zwiedzanie co ciekawszych miejsc. Decydujemy się na tuk-tuka i za kilkanaście minut jesteśmy w Kata Noi. Przejazd kosztuje 200 baht.  Zdziercy.

Z ciekawością maszerujemy na plażę. Pierwsze wrażenia: plaża jest dużo mniejsza od naszej Kata Beach, bardziej kameralna i rzeczywiście urocza. Jasny piasek i piękny turkusowy kolor wody. Fajne miejsce do pływania, tym bardziej, że fale nie są tak wysokie jak na Karon Beach. Zdecydowanie warto tu przyjechać.

Mamy przyjemność podejrzenia sesji zdjęciowej młodej pary.

Jak na większości tajskich plaż i tutaj dostępne są typowe atrakcje. Czyli na przykład można sobie polecieć spadochronem ciągniętym przez motorówkę. I o ile uczestnicy są zabezpieczeni i dobrze przypięci pasami, o tyle tajski sternik.. jest uczepiony jak małpa do drzewa.

Na niebie zaczynają się zbierać chmury, a nas na plaży łapie mały deszcz, do tego wszystkiego jeszcze Agata niezbyt dobrze się czuje.

Pogralibyśmy sobie trochę w szachy, jednak czas już wracać do Kata.

Wracamy tuk-tukiem, który znów zdziera z nas kolejne 200 baht. Tak właśnie wyglądają uroki transportu na Phuket. Tanio nie jest.

Na polepszenie humoru fundujemy sobie smoothies. Zimne szejki ze zmiksowanych truskawek, ananasów, mango i bananów. Pycha! Co jak co, ale najlepsze szejki owocowe są właśnie w Tajlandii.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.