Genialne lokalne jedzenie w deszczowym Hue

Po mile spędzonych dniach w nadmorskim kurorcie Da Nang ruszyliśmy wietnamskimi kolejami w dalszą podróż, tym razem do Hue – dawnej stolicy Wietnamu. Bilety kupiliśmy na dworcu bezpośrednio przed odjazdem. Cena biletu 57 000 dongów za miejsce tzw. soft seat air-con. Pociąg przyjechał punktualnie i jechało się całkiem wygodnie.

Trasa miała obfitować w piękne widoki, ale niestety nie dane nam było ich zobaczyć, bo większość czasu konkretnie lało. Również na dworcu kolejowym w Hue przywitał nas deszcz.

Holiday Diamond Hotel

Zatrzymaliśmy się na jedną noc w małym hotelu o wdzięcznej nazwie Holiday Diamond, prowadzonym przez wietnamską rodzinę. Koszt noclegu ze śniadaniem to jedyne 15,64 $. Pokój (superior) był bardzo przyjemny i ultra czysty. Warto też dodać, że hotelik znajduje się w idealnej centralnej lokalizacji, blisko zabytków, sklepów i restauracji.

Przywitał nas niesamowicie przyjazny, uśmiechnięty i pomocny personel – Alice i Anna.

Miasto Hue

Hue jest dawną stolicą Wietnamu, która funkcjonowała od 1802 do 1945 roku. Miasto warto odwiedzić ze względu na jego historyczne znaczenie. Podczas wojny amerykańsko-wietnamskiej większość budynków została zniszczona, głównie za sprawą położenia miasta w sąsiedztwie strefy zdemilitaryzowanej. Z tego powodu Hue regularnie obrywało od obu stron zaangażowanych w wojnę, a najbardziej dotkliwe straty poniosło w 1968 roku. Po wojnie miasto odbudowano.

Po tym, jak rozgościliśmy się w hotelu, nasza przemiła recepcjonistka Alice przygotowała dla nas podstawowe informacje pt. co, gdzie, jak i kiedy w Hue. Zaopatrzeni w wielki, hotelowy parasol wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta w deszczu.

Dotarliśmy do największej atrakcji Hue – Cesarskiej Cytadeli, którą zwiedzaliśmy przez najbliższe kilka godzin. Ale o tym wspaniałym kompleksie architektonicznym napiszę w oddzielnym poście tutaj.

Inne ciekawe miejsca warte odwiedzenia w mieście Hue to pagoda Thien Mu w kształcie ośmiokątnej wieży nad rzeką Perfumową, pagoda Tu Dam, pagoda Tu Hieu i pagoda Huyen Khong. Warto wybrać się także do strefy zdemilitaryzowanej, gdzie można obejrzeć tunele i muzeum. Można też popłynąć statkiem po rzece Perfumowej, nad którą leży miasto Hue. Podczas rejsu podziwia się okoliczne krajobrazy, próbuje się specjałów kuchni wietnamskiej i ogląda spektakle sztuki królewskiej. Jednak z braku czasu ograniczyliśmy się tylko do Cesarskiej Cytadeli.

Pogoda nam niestety nie dopisała przez cały czas zwiedzania Cesarskiego Miasta i przemokliśmy do przysłowiowej suchej nitki. Nogi również zaczęły odmawiać posłuszeństwa i w tym momencie człowiek nie pogardzi żadnym transportem, nawet tym najprymitywniejszym.

Madam Thu Restaurant

Hue słynie z królewskiej kuchni. Koniecznie chcieliśmy spróbować tutejszych specjałów. Pomogła nam znowu sympatyczna Alice, która dała namiary na małą knajpkę Madam Thu Restaurant. Miejsce jest dość schowane w wąskiej uliczce i pewnie sami byśmy tam nie trafili. Chociaż.. różne miejsca zdarzało nam się odkrywać 😉  W każdym razie zaserwowano nam genialne jedzenie, przepięknie skomponowane, które zachwyciło nas smakiem. A co jedliśmy, postaram się zaprezentować poniżej.

Rice cake with diced shrimp – ciasto ryżowe z krewetkami, wykonane z mąki ryżowej z dodatkiem posiekanych krewetek. Podane było słodkim sosem rybnym.

Grilled pork wrapped wet rice paper – grillowana wieprzowina z ziołami i gotowanymi kiełkami fasoli owinięta w mokry papier ryżowy. Podana była z sosem orzechowym.

Wietnamskie piwo Huda.

Stuffed riced pancakes – placki ryżowe usmażone z mąki ryżowej, nadziewane wieprzowiną, krewetkami, jajkiem, marchewką, zieloną cebulą i kiełkami fasoli. Podane zostały z surowym sosem warzywno-orzechowym.

Fried spring rolls – smażone sajgonki, nadziane wieprzowiną, grzybami, marchewką, tradycyjnie przyprawione. Podane ze słodko-kwaśnym sosem rybnym.

Clear dumplings – kluski zrobione z proszku manioku i nadziewane krewetkami. Owinięte liśćmi banana i parzone. Podano do nich sos rybny.

Grilled chopped pork – homemade – domowej roboty grillowane roladki z mielonego mięsa wieprzowego i trawy cytrynowej. Podawane z papierem ryżowym, surowymi warzywami i pysznym sosem z orzeszków ziemnych.

Fresh fruit – talerz świeżych owoców – słodki arbuz i kwaśna marakuja.

To była prawdziwa poezja dla oczu i kubków smakowych. Za dwa różne zestawy, gdzie każdy zawierał cztery małe dania, owocowy deser i piwo, zapłaciliśmy 2 x 135 000 dongów. Bardzo polecamy!

Spędziliśmy w Hue w sumie 24 godziny i więcej raczej byśmy nie chcieli. Ogólnie polecamy miasto pasjonatom historii. Poza ciekawymi historycznymi obiektami, tu przede wszystkim należy wymienić Cesarską Cytadelę, Hue jest całkiem przeciętne i nic specjalnego nie oferuje. Być może na nasz osąd miała również wpływ kiepska pogoda. Jednakże, jak poczyta się opinie na forach internetowych, to są one bardzo zbliżone do naszej.

A wracając do pogody – dawno nie zmokliśmy i nie wymarzliśmy tak jak w Hue. Jak nas jutro rano nie rozłoży jakieś przeziębienie, to będzie prawdziwy cesarski cud 😉

Może Ci się również spodoba

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.