Krótki przerywnik w Hanoi

Cztery dni w cudownym Hoi An minęły tak szybko, że ani się obejrzeliśmy. Ciężko będzie opuszczać to urocze miasteczko, którego atmosfera skradła nasze serca. Wieczorne spacery przy światłach kolorowych lampionów głęboko zapadną nam w pamięci, to było niezapomniane przeżycie. Do tego lokalna kuchnia Hoi An okazała się prawdziwym rajem dla podniebienia.

Ostatniego wieczoru właściciele hotelu The Earth Villa, który jest fantastyczną miejscówką, sprezentowali nam butelkę czerwonego wietnamskiego wina i talerz pysznych owoców. To takie miłe, gdy hotel dba o swoich gości.

W podróży do Hanoi

Wczesnym rankiem, taksówka odebrała nas z hotelu i zawiozła na oddalone o trzydzieści parę kilometrów lotnisko w Da Nang. Dziś rozpoczynaliśmy długą podróż, która miała zakończyć się dopiero następnego dnia. Z Hoi An do Da Nang, z Da Nang do Hanoi, z Hanoi do Lao Cai i finalnie z Lao Cai do Sa Pa. Ufff.. sporo tego. Będzie ponad 1100 kilometrów.

Nie uśmiechało nam się spędzić 16 godzin w pociągu, dlatego z Da Nang do Hanoi polecieliśmy na skrzydłach Vietjet Air. Bilety lotnicze kosztowały około 200 zł za osobę, ale za to jaka oszczędność czasu. Godzinka z hakiem lotu i lądowaliśmy w stolicy Wietnamu na Noi Bai International Airport.

W Hanoi przyszło nam spędzić czas aż do wieczora. Zdecydowaliśmy, że pokręcimy się trochę po Old Quarter – starej dzielnicy w północno-wschodniej części miasta, chętnie odwiedzanej przez turystów.

Z lotniska do dzielnicy Old Quarter można się dostać na kilka sposobów:
– czerwonym busem lotniskowym Vietnam Airlines – bilet kosztuje 20 000 – 40 000 dongów za osobę, którym można dojechać w okolicę Hoan Kiem Lake i ulic Trang Thi / Nha Chung, a do samego Old Quarter trzeba iść jeszcze jakieś 15 minut
– autobusami komunikacji miejskiej nr 17 i 7, które kursują z lotniska do centrum Hanoi – przystanek jest około 50 m na prawo od wyjścia z lotniska, a bilet kosztuje 5 000 dongów za osobę; autobus nr 17 jedzie do stacji Long Bien, będącej ostatnim przystankiem położonym na północnych obrzeżach starówki, natomiast autobus nr 7 jedzie do stacji Kim Ma
– Hanoi Airport Minibusem, który oferuje dojazd do wybranego miejsca w Hanoi – kurs w jedną stronę kosztuje od 32 000 do 64 000 dongów; warto pamiętać tylko, że te minibusy odjeżdżają dopiero, gdy są pełne
– taxi, gdzie dojazd do centrum to koszt około 15-20 $; na lotnisku zrzeszone taksówki stoją po lewej stronie od wyjścia.

Lubimy transport publiczny i korzystamy z niego tak często jak to możliwe. Za to autobusowi konduktorzy nie mają tu lekko. Na tym niebieskim plastikowym zydelku chyba niezbyt panu wygodnie…

Dworzec kolejowy Ga Ha Noi

Autobus wysadził nas w okolicy jeziora Hoan Kiem i podreptaliśmy na dworzec kolejowy załatwiać bilety na dalszą podróż pociągiem. A potem nie wypadało zrobić nic innego, jak tylko pozbyć się bagaży i ruszyć w miasto.

Highlands Coffee

Zostało jeszcze kilka dobrych godzin do odjazdu wieczornego pociągu relacji Hanoi-Lao Cai i trzeba było jakoś ten czas zagospodarować. Na początek śniadanko w sieciówce Highlands Coffee. Co jak co, ale kawę Wietnamczycy mają przepyszną.

Museum of Public Security (Bảo Tàng Công An Nhân Dân)

Po drodze natknęliśmy się na Muzeum Bezpieczeństwa Publicznego. Hmm… dlaczego by nie? Po wejściu do gmachu muzeum od razu przywitał nas olbrzymi posąg Ho Chi Minha – przywódcy Komunistycznej Partii Wietnamu w latach 1925-1969, premiera i prezydenta Demokratycznej Republiki Wietnamu.


Mówiąc w skrócie, muzeum dokumentuje historię Wietnamskiej Policji Ludowej od początku francuskiej wojny w Indochinach, tj. od 1945 roku do chwili obecnej. Było do oglądania mnóstwo różnych  artefaktów (jest ich tutaj podobno 20 000). Wszelakiego rodzaju broń, mundury, flagi, stare radia, maszyny do pisania, instrumenty muzyczne, pieniądze i od groma dokumentów. Każda pozycja jest skatalogowana i posiada opis w języku wietnamskim i angielskim. Dodatkowo do obejrzenia wiele inscenizacji.

Oczywiście cała historia konfliktów została przedstawiona i wyjaśniona w swoisty sposób… z punktu widzenia Wietnamczyków. Pomimo tej stronniczości, muzeum było całkiem ciekawe. I jeszcze jedno… byliśmy chyba jedynymi zwiedzającymi.

Hoan Kiem Lake

Jednym z najlepszych miejsc do odwiedzenia w Hanoi jest olbrzymie jezioro Hoan Kiem, zwane również Jeziorem Mieczy. Znajduje się z samym centrum stolicy, jest bardzo malownicze, a jego nabrzeża są fantastycznym miejscem na relaks.

Wieża Żółwia (Turtle Tower)

Ważnym punktem orientacyjnym jeziora Hoan Kiem jest Wieża Żółwia. Stoi tu ze 150 lat i jest dumą mieszkańców Hanoi. Podczas francuskiej okupacji na szczycie wieży wisiała rewolucyjna flaga Wietnamu, która zawsze przypominała Wietnamczykom o powstaniu i walce z najeźdźcami.

Upał zrobił swoje. Usiedliśmy w małej knajpce nad jeziorem, żeby napić się czegoś zimnego. Nie ma nic lepszego jak kremowe i orzeźwiające wietnamskie avocado smoothie, zwane „sinh to bo”.  Wietnamczycy przygotowują je ze świeżego owocu awokado zmiksowanego z mlekiem skondensowanym i lodem.

Ngoc Son Temple

Powędrowaliśmy dalej wzdłuż jeziora i dotarliśmy do Ngoc Son Temple czyli Świątyni Nefrytowej Góry, będącej wspaniałym symbolem buddyjskiej architektury. Ta piękna świątynia została zbudowana w XVIII wieku i jest poświęcona Tran Hung Dao, bohaterowi wojennemu, który pokonał 300 000 żołnierzy mongolskich najeżdżających Wietnam w XIII wieku. Wewnątrz budynku znajdują się ołtarze, kilka artefaktów oraz zachowany okaz gigantycznego żółwia.

The Huc Bridge

Nie sposób nie zauważyć słynnej atrakcji turystycznej Hanoi – mostu Huc. Z daleka bije po oczach jaskrawoczerwonym kolorem. Most jest symbolem wyrafinowanej, buddyjskiej architektury. Ma bardzo ciekawą konstrukcję, a został zbudowany ze szlachetnego drewna. Łączy świątynię Ngoc Son z przeciwnym brzegiem jeziora Hoan Kiem.

Old Quarter

Ulice starej dzielnicy Old Quarter są głośne i pełne trąbiących skuterów i motorów. Szacuje się, że w całym Hanoi jeździ ponad 4 miliony tych pojazdów.

Riksza

Spacerując po Old Quarter fajnie było oglądać jej mieszkańców i ich codzienne życie. Takie obrazki jak fryzjer na ulicy to nic nadzwyczajnego.

Mieszkańcy Hanoi siedzący na charakterystycznych małych plastikowych stołeczkach i popijający lokalny specyfik, czyli słynne piwo „Bia Hoi” prosto z beczki. Kufel piwa kosztuje około 6 000 dongów (niecałą złotówkę!).

I trochę nowocześniejsze miejsca w dzielnicy Old Quarter.

Bo De Chay – Market and Restaurant

W drodze powrotnej na dworzec zahaczyliśmy o wegetariańską restaurację Bo De Chay. To w zasadzie targ z restauracją na piętrze, gdzie można zjeść bardzo smaczne  daniami wegetariańskie, tofu, pho, congee, sałatki i owoce.

Quan Su Pagoda

W sąsiedztwie Bo De Chay zlokalizowana jest piękna świątynia buddyjska Quan Su. Jest cennym zabytkiem Hanoi i siedzibą Wietnamskiego Stowarzyszenia Buddyzmu od 1858 roku. Chętnie byśmy zajrzeli do jej środka. Niestety było już dość późno i pagoda była zamknięta.

I tak zakończyliśmy ten kilkugodzinny spacer po starej dzielnicy Hanoi – Old Quarter. Do stolicy wrócimy jeszcze na sam koniec naszej włóczęgi po Wietnamie i spędzimy tu przynamniej 2-3 dni.

Teraz czekała nas nocna podróż retropociągiem do Lao Cai, miasteczka położonego na północy kraju, niedaleko granicy wietnamsko-chińskiej. Ale o tym już w następnym wpisie.

Może Ci się również spodoba

Jeśli masz ochotę, oceń lub skomentuj ten artykuł

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.