Co warto zobaczyć na La Digue? Polecamy L’Union Estate Park

Następny wczesny ranek na La Digue znów rozpoczął się od nieudanego podejścia do zdobycia plaży Anse Marron. Przewodnik po raz kolejny odwołał nam trekking, bo w nocy znów padało, było zbyt ślisko i zbyt niebezpiecznie. Poza tym cały czas nieprzyjemnie mżyło. Nie pozostało nic innego jak spokojnie zjeść sobie śniadanie i uzbroić się w cierpliwość.
Gdy trzy godziny później wyszło słoneczko, złapaliśmy nasze rowery i pognaliśmy do parku narodowego L’Union Estate, który jest jednym z najciekawszych miejsc na wyspie La Digue.

Bilet wstępu do L’Union Estate Park kosztuje 115 rupii (32,58 zł) za osobę i jest ważny cały dzień. Zatem spokojnie można wyjść z parku i wrócić do niego później. Bilety kupuje się w małej budce po prawej stronie, zaraz za bramą wjazdową do parku.

Na początek, ciekawe i warte odwiedzenia w parku miejsce to historyczny cmentarz, gdzie pochowani są pierwsi osadnicy z La Digue.

Cmentarz jest położony nieopodal plaży Anse Union.

W dalszej części parku L’Union Estate znajduje się dawna plantacja orzechów kokosowych i wanilii. To miejsce przenosi nas do zamierzchłych czasów i ukazuje jak dawniej ekstrahowano olej kokosowy z kopry, czyli wysuszonego miąższu orzechów palmy kokosowej, z wykorzystaniem wołu w młynie.

Następny przystanek zrobiliśmy sobie przy drewnianej knajpce Old Pier Cafe i punkcie widokowym.

Z punktu widokowego pojechaliśmy do Plantation House National Monument, jednego z najstarszych przykładów francuskiej architektury kolonialnej na Seszelach. Dom był wcześniej rezydencją prezydenta Seszeli, teraz jest udostępniony zwiedzającym. Otacza go ciekawa, szeroka drewniana weranda ze schodami umiejscowionymi z czterech stron, a w środku można podziwiać przepiękne, ręcznie wykonane meble.
Z ciekawostek… dom został wykorzystany jako lokalizacja do zdjęć w trzeciej część filmu erotycznego „Goodbye Emmanuelle” z 1977 roku.

Największą atrakcją w parku L’Union Estate była bez dwóch zdań zagroda z żółwiami Aldabra (Aldabrachelys gigantea), jednymi z największych żółwi na świecie i liczącymi sobie po 100-200 lat.

Obsługa parku dostarcza na bieżąco świeże rośliny, którymi można pokarmić żółwie. Gady są naprawdę olbrzymie, a co za tym idzie niesamowicie żarłoczne. Do dziś się uśmiecham się na wspomnienie chwili, gdy karmiąc jednego z żółwi, nieopatrznie zabrałam mu niedojedzone zielsko sprzed pyska, za co na mnie okropnie nasyczał!

Zagroda żółwi zlokalizowana jest tuż przy 40-metrowym monolicie, olbrzymim granitowym głazie zwanym Giant Union Rock. Jest to imponująca naturalna rzeźba zajmująca aż 4000 m2 ziemi w parku L’Union Estate. Monolit podobno pochodzi z czasów prekambryjskich i ma ponad 700 milionów lat.

Zdecydowanie potwierdzam, że rowery są idealnym środkiem na przemieszczanie się po parku L’Union Estate, który zajmuje całkiem rozległy obszar na wyspie. Jeździ się tu naprawdę bardzo przyjemnie. Kolejne przystanki robiliśmy sobie na plantacjach orzechów kokosowych i wanilii oraz w ogrodach ziołowych.

Tak rośnie wanilia.

Przejechaliśmy całe plantacje i dotarliśmy do końca parku L’Union Estate. Znajduje się tam mały parking, na którym zostawiliśmy nasze rowery. Jest też mała restauracyjka „Lanbousir” z iście wysokimi cenami i toalety, jakby ktoś chciał pójść za potrzebą.

I tylko kilkadziesiąt kroków dzieliło nas już od legendarnej plaży Anse Source d’Argent…

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

Jeśli masz ochotę, oceń lub skomentuj ten artykuł

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.