Rezerwat przyrody Fond Ferdinand i największe kokosy świata

Kolejny dzień i kolejne wyzwanie. Tym razem trekking i jednocześnie zwiedzenie przepięknego rezerwatu przyrody Fond Ferdinand Nature Reserve. Rezerwat znajduje się na południu wyspy Praslin przy plaży Anse Marie-Louise.
Z okolic Cote d’Or Beach dojechać można tam autobusem nr 62, który zatrzymuje się niedaleko wejścia do rezerwatu. Jeździ dość rzadko, raz na dwie godziny, więc trzeba dokładnie sprawdzić rozkład.

Bilet do rezerwatu kosztuje 125 rupii (34,43 zł), a cena zawiera już usługi przewodnika, który oprowadza szlakami przez ponad dwie godziny. Jest to o ponad połowę taniej niż wstęp do popularnego Vallee de Mai, gdzie trzeba zapłacić 300 rupii (82,63 zł) i jeszcze dodatkowo za przewodnika. Fond Ferdinand zwiedza się w towarzystwie przewodnika.  Są trzy tury dziennie, my zaczynaliśmy o godzinie 10:30, pozostałe rozpoczynały się o 8:30 i chyba o 12:30. Oprowadzał nas Walter, świetny i przezabawny przewodnik. Opowiadał ciekawe historie i pokazywał nam różne gatunki drzew i roślin, w tym słynną palmę coco de mer, która rodzi największe na świecie kokosy.

Tutaj poczekalnia opanowana przez urocze zielone jaszczurki i punkt startowy trekkingu.

Obszar Fond Ferdinand jest kilka razy większy niż Vallee de Mai, a do tego rośnie tutaj o wiele więcej endemicznych gatunków roślin i żyje więcej gatunków zwierząt niż w Vallee de Mai. Wrażenia gwarantowane jak w Parku Jurajskim.

Star fruit, a po naszemu karambola. Tropikalne owoce o słodko-kwaśnym smaku.

Kwitnący i owocujący bananowiec.

Lubicie przyprawę curry? Tak właśnie rośnie. Świeże liście curry są bardzo aromatyczne.

Nasz przewodnik Walter, który zanosił się śmiechem, po tym jak podpuścił Nigela, żeby spróbował rzekomo bardzo słodkiego owocu. Bilimbi albo kamias, bo tak brzmi nazwa tego owocu, jest bliskim krewnym karamboli i okazał się być kwaśny jak cytryna.

Palma coco de mer, zwana też lodoicją seszelską, to niekwestionowana królowa w rezerwatach przyrody na wyspie Praslin. Palma jest endemicznym gatunkiem i objęta jest ochroną. Dopiero, gdy drzewo osiągnie wiek 25 lat można określić, czy jest rodzaju żeńskiego, czy też męskiego. Rodzi wówczas owoce, które wskazują na płeć. Żeńskie kokosy mają przeciekawy kształt damskiego tyłeczka i dochodzą do 25 kg wagi, męskie nasiona z kolei budzą konkretne skojarzenia.

W trakcie zwiedzania rezerwatu Nigel poczynił pewne odkrycia. Na przykład, jak za pomocą wysuszonych kwiatostanów palmy deckenia nobilis zrobić się na „rastamana”. Albo skąd wziąć nowy „tangle teezer”.

Od Waltera dowiedzieliśmy się, że niegdyś z jadalnej części palmy deckenia nobilis przyrządzano sałatkę palmis, zwaną też „sałatką milionera” ze względu na koszt jaki pociągała za sobą. Zastosowanie rdzenia młodego, rosnącego pnia oznaczało zwykle konieczność ścięcia całej palmy, a sałatka wystarczała zaledwie na sześć porcji. Teraz palma jest pod ścisłą ochroną.

Świeża kora drzewa cynamonowego. Niesamowicie pięknie pachniała!

Liście drzewa cynamonowego.

Po drodze spotkaliśmy też gniazda termitów. Zbudowane są z przeżutego drewna, stanowiącego główny pokarm dla termitów.

Im wyżej się wspinaliśmy, tym piękniejsze widoki wyłaniały się na horyzoncie.

Na końcu szlaku dotarliśmy do punktu widokowego, skąd rozpościerała się wyjątkowa panorama na Praslin i okoliczne wyspy.
Z jednej strony widać było Curieuse, Sister Island, Coco Island, Felicite i La Digue, z drugiej Mahé, Fregate i Silhouette.

Trekking w upale został zrekompensowany cudownymi krajobrazami. Naprawdę warto było się pomęczyć.

Po wyjściu z rezerwatu mieliśmy sporo wolnego czasu do przyjazdu autobusu i postanowiliśmy trochę rozejrzeć się po okolicy.
Zaraz niedaleko rezerwatu jest plaża Anse Marie-Louise. Mówi się, że seszelskie plaże są urocze. To prawda, ale nie w czasie gdy morze wyrzuca na brzeg mnóstwo wodorostów. Po tej stronie wyspy w okresie maja sporo miejsc niestety tak wygląda. Dlatego nawet nie próbowaliśmy zwiedzać innych plaż w południowej części Praslin.

Po dzisiejszym dniu znów byliśmy ledwie żywi, ale za to pełni wrażeń i szczęśliwi, że mogliśmy poobcować z naturą i nacieszyć się przepięknymi widokami.
Wieczorem w ramach relaksu przetestowaliśmy kolejny gatunek rumu Takamaka, tym razem kokosowy. Świetny w połączeniu z sokami owocowymi, a z ananasowym smakował po prostu wybornie.

Może Ci się również spodoba

Jeśli masz ochotę, oceń lub skomentuj ten artykuł

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.