Jak prezentuje się stolica rajskich Seszeli?

Po śniadaniu wybraliśmy się lokalnym autobusem do Victorii – stolicy Seszeli, położonej na północnym wschodzie wyspy Mahé i uważanej za  jedną z najmniejszych stolic świata. Faktycznie, Victoria to bardzo małe kolonialne miasteczko, zamieszkałe przez jakieś 26 tysięcy ludzi, którzy zajmują się głównie rybołówstwem i turystyką.

Trasa do Victorii z okolicy La Misere, gdzie mieszkaliśmy, wiodła przez górzyste i niesamowicie pokręcone drogi. Jazda zdecydowanie dla osób o mocnych nerwach, bo kierowca pędził jak szalony. Zza okien autobusu wyłaniały się momentami bardzo ciekawe widoki, ale szansa na zrobienie dobrych ujęć w tych warunkach była naprawdę niewielka.

Nie trudno odgadnąć, jaka jest ulubiona fryzura Seszelek.

Victoria Bus Terminal

Wysiedliśmy na dworcu autobusowym w centrum Victorii, z którego można dojechać praktycznie w każde miejsce na wyspie. Rozkłady jazdy wszystkich autobusów znajdują się na stronie przewoźnika https://www.sptc.sc/schedule/ . Trzeba tylko uważać, bo niektóre trasy oprócz cyfr oznaczone są dodatkowo literami. Przykładowo, autobus nr 5 jedzie do Baie Lazare, ale 5B z kolei na plażę Takamaka. Należy też pamiętać, że po godzinie 19:00 już raczej nic nie kursuje.

Bicentennial Monument

Bicentennial Monument czyli pomnik dwustulecia został wzniesiony w 1978 roku w celu upamiętnienia 200 rocznicy powstania miasta Victoria, które zostało założone w 1778 r.  Autorem pomnika jest nieżyjący już włoski artysta Lorenzo Appiani, który mieszkał na Seszelach. Trzy białe skrzydła  mają tu ponoć reprezentować pochodzenie Seszelczyków, a dokładniej szczęśliwą mieszankę grup etnicznych z trzech różnych kontynentów: Afryki, Azji i Europy.

Little Big Ben

Wizytówką stolicy Seszeli i jednocześnie centralnym punktem miasteczka jest zmniejszona replika wieży zegarowej na londyńskim Vauxhall Bridge. Wieżę postawił w 1903 roku gubernator Ernest Sweet-Escott ku pamięci zmarłej dwa lata wcześniej królowej Wiktorii, której również miasto zawdzięcza swoją nazwę. Wieża zegarowa w Victorii, zwana także Little Big Ben, jest istotnym punktem orientacyjnym. Chociaż, zważywszy na rozmiar miasteczka, ciężko się tu raczej zgubić.

Co ciekawego jeszcze znajduje się w stolicy Seszeli? Oczywiście jest lotnisko i port. Jest kilka obiektów sakralnych, muzeum, są galerie lokalnych artystów, piękny ogród botaniczny i klimatyczny targ. Miasteczko pełne jest wąskich ulic i indyjskich sklepów. Do obejścia praktycznie w kilka godzin, oczywiście nie biorąc pod uwagę bardziej szczegółowego zwiedzania.

 

W centrum stolicy znaleźliśmy bardzo ciekawie wyglądającą z zewnątrz świątynię hinduską . Pech chciał, że akurat trafiliśmy w takich godzinach, kiedy była zamknięta i nie dane nam było jej dziś obejrzeć w środku.

Cathedral of Our Lady of Immaculate Conception

Za to otwarte były dwa kościoły. Pierwszy z nich to Cathedral of Our Lady of Immaculate Conception czyli Katedra Niepokalanego Poczęcia z eleganckim portalem i kolumnadą. Kościół katolicki zbudowany w 1874 roku we francuskim stylu kolonialnym. Wewnątrz katedry znajdują się piękne mozaiki w oknach i rzeźbione drzwi.

St. Paul’s Cathedral

Drugi obiekt to St. Paul’s Cathedral – anglikański kościół parafialny z historią sięgającą 1859 roku. Kościół został został całkowicie przebudowany i odnowiony w 2001 roku. Uwagę zwraca piękna fasada i wieża.

Butcher’s Grill

Zwiedzanie zwiedzaniem, ale jeść też trzeba. Na obiad wybraliśmy się dziś do polecanego Butcher’s Grill – podobno najlepszego fastfoodu na Mahé. Nigel standardowo wybrał sobie wieprzowe curry. Ja natomiast, nie mając pojęcia o rybach, za którymi ogólnie nie przepadam, zamówiłam sobie z ciekawości „stir fry sailfish”. Było całkiem smacznie i co najważniejsze tanio – 75 rupii (20,66 zł) za danie.

Na koniec poszliśmy wydać trochę rupii na  lokalnym targu Sir Selwyn Selwyn-Clarke Market, któremu poświęcę następny wpis, bo to fantastyczne miejsce i warto o nim szerzej napisać. Zahaczyliśmy też o supermarket STC, największe miejsce do zrobienia zakupów na Mahé, cieszące się popularnością ze względu na dość przystępne ceny i w miarę szeroki wybór produktów. Sklep czynny jest codziennie.

Do naszego domku w La Misere wróciliśmy autobusem nr 13, całkiem nieźle obładowani zakupami. Nasza  lodówka w końcu zapełniła się jak należy.
A wieczorem z ciekawości poszukałam w internecie jak wygląda „sailfish” czyli żaglica. Hmm.. taką oto rybkę dzisiaj sobie zjadłam.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.